Dziś w RSSach katowickiej trony Gazety Wyborczej znalazłem tekst o kupcach z centrum Katowic, którzy "rzucają rękawicę" Silesia City Center. Próbują oni oddolnie zjednoczyć siły w walce z największą na śląsku galerią handlową, "wysysającą" im klientów. Dlaczego wysysa?
To proste - przynajmniej z mojego punktu widzenia. W SCC wszystko czego potrzebuję mam pod jednym dachem - zrobię tam zakupy w cieple zimą, chłodzie latem, gdy zechcę pójdę do kina, napiję się dobrego espresso w jednej z kawiarni, ba - nawet piwa! Na miejsce natomiast, aż pod same drzwi zawiezie mnie tramwaj, autobus, a w porywie rozrzutności nawet taksówka. A co w centrum? Od sklepu do sklepu daleko, o dobrą kawę trudno (szczególnie po zamknięciu kawiarni "Biała Brama", na piwo to jeszcze latem można pójść na Stawową, bo przynajmniej tam w ścisłym centrum są ogródki, ale wszystko jest rozrzucone. Ale nie to wydaje mi się największym problemem. W Katowicach brakuje 2 rzeczy.
Pierwszą i chyba istotniejszą jest absolutny brak sensownej ilości miejsc parkingowych. Nie wyobrażam sobie, żeby katowiczanin przyjechał na duże zakupy do centrum. Musiałby zrobić to komunikacją miejską, a potem tą samą komunikacją przemieścić się w ścisku do domu, z siatami pełnymi - na przykład w obecnym okresie - prezentów. Bo auta przecież nie miałby gdzie zaparkować. Centrum daje nam w sumie parking pod Skarbkiem, na jakieś 20 samochodów, na przeciwko koło Teatru Śląskiego, na kolejne 50 i pod Urzędem miasta na kolejne nie wiem może 70 i "strzeżony" za tymże urzędem na drugie tyle co obok, no i chyba największy na ulicy Dworcowej. W sumie jakieś 300 miejsc parkingowych, przez większą część dnia zajętych przez pracowników lokalnych sklepów, mieszkańców kamienic i urzędników UM. Więc jak przyjechać tu na zakupy, przed którymi spędzimy godzinę szukając wolnego miejsca parkingowego. A po taką Silesię, ew. 3 Stawy, podjeżdżamy i znajdujemy miejsce w najgorszym przypadku w 10 minut (no chyba, że odbywa się wspomniana w artykule noc wyprzedaży, to wówczas cóż, parkujemy w Siemianowicach ;) ). Oczywiście dla włodarzy naszego miasta problem miejsc parkingowych w centrum chyba nie istnieje, wolą oni wraz z KZK GOP organizować "akcje" pokroju, nie zatruwaj środowiska, korzystaj z komunikacji miejskiej, o której to można by napisać niejeden wpis, ba nawet i książkę. Ale to nie wszystko, bo wcześniej wspomniałem, że jest jeszcze jeden istotny problem związany z Katowicami.
Jest to brak Rynku, bo powiedzmy sobie szczerze - Mariacka nigdy nie spełni tej roli, nie będzie centrum kulturalnym, z dużą ilością pubów i tym podobnych miejsc, a to wszystko dlatego, że jest ona daleko od samego centrum, centrum. Nie widać tej ulicy z centrum, nie widać z przejeżdżającego Warszawską tramwaju, ba mało kto wie o tym, że zrobiono z tego "nowe centrum miasta". Centrum powinno być w centrum. Tory tramwajowe pod ziemię, auta puszczone bypassami wokoło rynku, a tam gdzie teraz jest centrum przesiadkowe, knajpki, sklepy etc, czyli ładne miłe miejsce, gdzie ludzie mogą się spotkać, zjeść i się napić. No i tyle.


Komentarze do notki “Katowice (a dokładniej katowiccy "kupcy") starają się coś zdziałać.”

  1. thot22003 

    jak to gdzie zaparkowac... na koszarowej :]
    troche trzeba tyrac ale przynajmniej za darmo. no i zalezy co sie chce kupic. trzeba sobie podzielic na raty. a i tak sa rzeczy ktore kupie w centrum i takie ktore w SCC. chociaz w tym ostatnim bylam....yyy... w ubiegle swieta.... :P jakos wygldniej mi wybrac sie do katowic na zakupy albo do chorzowa na wolnosc.

  2. Grzegorz 

    Plany zagospodarowania strefy centrum mówią jasno, że będzie zamknięte dla ruchu samochodowego - problem parkingów zniknie :D

Zostaw odpowiedź